by Vanes

sobota, 22 marca 2014

Szkolne perypetie - rozdział I

       Przez zatłoczony korytarz szkolny szedł wysoki, wysportowany czarnowłosy nastolatek - Sasuke Uchiha, kapitan drużyny koszykarskiej, wielbiony przez  większą część populacji liceum imienia Hiruzena Sarutobiego. Sam chłopak był gejem. A od pewnego czasu obiektem jego westchnień był sam Naruto - przyjaciel, jeden z najlepszych uczniów i kapitan drużyny siatkarskiej.
 Czarnowłosy chłopak uwielbiał jego charakter, szczery uśmiech,włosy, przypominające łany zboża i duże, piękne lazurowe oczy. Dla samego czarnookiego blondwłosy chłopak był uściśleniem ideału.

                                             *Opowiada Naruto (zmiana narracji)*
Stałem otoczony przez przyjaciół, choć tak naprawdę czekałem tylko na jedną osobę - Sasuke.
Na gnuborowatego drania, który całkowicie owładnął moje serce, ale nigdy mu tego nie powiem, bo wiem, że wyśmiałby mnie!
Nagle podszedł do mnie Kiba, mój przyjaciel z zmartwionym wyrazem twarzy.
-  Naruto, czy coś Cię gnebi?  - zapytał prosto z mostu.
-  Nie, skąd te podejrzenia? - tym razem to ja zadałem pytanie.
-  Wyglądasz na smutnego,  a to do Ciebie nie podobne - odpowiedział psiarz.
-  Oj Kiba, daj spokój, mamy teraz kartkówkę z biologii, a ty biadolisz o moim wyrazie twarzy - natychmiast się roześmiałem dla rozładowania atmosfery.
-  Dobra, ale jak coś, to wal do mnie i w dzień i w nocy - powiedział uśmiechnięty od ucha do ucha brunet.
-  Zapamiętam - zachichotałem radośnie, gdy nagle zauważyłem za plecami Kiby Sasuke. Pomachałem mu radośnie i on odpowiedział mi tym samym, ale nie na tyle entuzjastycznie.
-  Dobra, to ja spadam, bo Neji będzie się niepokoił! - krzyknął ciemnooki ze śmiechem
-  W porządku - odpowiedziałem mu z uśmiechem.
Cieszyłem się, że Kibie i Nejiemu układa się razem. Gdyby tak ja i Sasuke... Oi, Naruto, odgoń od siebie te myśli! On nie jestem gejem! Przecież ma na pęczki dziewczyn! - myślałem sobie w duchu.
W tym czasie ów obiekt moich westchnieć podszedł do mnie z obojętnym wyrazem twarzy.
-  Cześć Usuratonkachi - przywitał się, a na jego twarz wpłynął nikły uśmiech.
-  Oi Sasuke! Mówiłem Ci, żebyś tak na mnie nie mówił - odpowiedziałem mu, przy okazji nadymając policzki i zaplatając ręce przed sobą.
-  Jasne, jasne, Usuratonkachi Usuratonkachim pozostanie i tyle - powiedział Uchiha z kpiącym uśmiechem na twarzy.
-  Jeszcze zobaczysz, później się rozliczymy - krzyknąłem, celując palcem w klatkę piersiową bruneta.
Sam czarnooki przybliżył się do mnie i nachylił się do mojego ucha.
-  Mam taką nadzieję, Młotku - powiedział, przy okazji owiewając mój opalony kark ciepłym oddechem.
Mimowolnie zadrżałem. Brunet nic sobie z tego nie robiąc wyprostował i spojrzał na mnie pustym spojrzeniem.
Gdy już chciałem coś powiedzieć, zadzwonił dzwonek na lekcje. Pod salę przyszła nauczycielka - niska blondynka o okazałym biuście.
 Tsunade, wpatrywała się w każdego ucznia, niczym żądna krwi żmija. Mimo, że dobrze uczyła była straszną jedzą słynącą z trudnych egzaminów i kartkówek.
-  No dzieciaki, wyjmujemy karteczki, napiszecie dwudziestominutową kartóweczkę z ostatnich trzech rozdziałów - rzekła, po czym dodała -  Raz, dwa, nie mamy za dużo czasu!
Z pośpiechem wyrwałem kartkę z zeszytu. Blondynka widząc, że wszyscy mają przed sobą kartki, zaczęła przydzielać grupy i poszczególne zadania.
 "Hm, prościzna! - pomyślałem. Tylko dopiszę to i owo i mogę oddać! - ucieszyłem się w duchu"
Po dopisaniu ostatnich trzech zdań, podniosłem się z krzesła i podałem kartkówkę nauczycielce.
-  Poczekaj, Naruto, od razu ją sprawdzę - odrzekła blondwłosa jędza z złośliwym uśmiechem na twarzy.
Widać, że po sprawdzeniu mojej kartkówki mina jej zrzedła. Mówiłem, że jestem świetny z biologii?
Nauczycielka z niechęcią odezwała się.
-  Uzumaki, dostajesz pięć z plusem - powiedziała, po czym dodała -  Naruto, czy nie chciałbyś wziąść udziału w konkursie z biologii? Widzę, że masz duży potencjał  -  przyznała z uśmiechem.
-  Chętnie  -  również odpowiedziałem jej uśmiechem.
Do końca lekcji rzucałem ukradkowe spojrzenia w stronę Sasuke. Jednak nie wiedziałem o tym, że były wyłapywane przez czarnookiego.
Na przerwie wyluzowałem się w towarzystwie Kiby, Nejiego, Shikamaru i Gaary.
-  Wiecie co?!  -  zapytałem ich.
-  No gadaj Naru  -  odpowiedział Gaara, który potem przeniósł wzrok na Shikamaru.
-  W piątek jest dzień Patrona i to się dobrze składa, bo rodzice rano wyjeżdżają do wujka Jirayi do Okinawy i nie będzie ich do poniedziałku, dlatego też zrobimy imprezę!  -  zawołałem radośnie.
Shikamaru od razu się rozbudził.
-  Jeny, Naruto, weź ścisz się trochę, bo głowa mi pęka  -  zajęczał żałośnie Nara, trzymając się za skronie.
-  Kac?  -  zapytał złośliwie czerwonowłosy.
Brunet w odpowiedzi posłał tylko litościwe spojrzenie w stronę szmaragdookiego.
-  No więc... to robimy tę imprezkę w piątek?  -  zapytał radośnie psiarz.
-  Tak, ale muszę obgadać to z mamą i tatą - zaśmiałem się radośnie.
- Dobra, za chwilę dzwonek, ale Kakashi pewnie jak zwykle się spóźni  -  powiedział Nara zbolałym głosem.
Z trudem powstrzymałem śmiech. Co prawda, Kakashi- sensei był strasznie spóźnialski, ale za to i między innymi go lubilśmy.
Lekcje minęły mi w zawrotnym tempie. Właśnie wracałem do domu, gdy nagle drogę zastąpił mi Sasuke.
-  Młotku, zapomniałeś książki  -  powiedział jak zwykle obojętnym głosem.
-  Oi dziękuję, Sasuke  -  odrzekłem radosnym głosem, po czym w podzięce pocałowałem go w policzek  -  Dobrze, to ja już będę lecieć. Jeszcze raz dzięki za książkę. Do zobaczenia  -  pomachałem mu na pożegnanie i zniknąłem za zakrętem.

5 komentarzy:

  1. Podobało mi się... Weny dużo, weny. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem.

    Co do tego opowiadania.. ciekawe. Naprawdę, mimo, że tematyka oklepana. Błędów mało, a do czego mogę sie doczepić - słabo rozwinięte opisy akcji i wszystko takie "rachu-ciachu".
    Końcówka mnie... porządnie zdziwiła. Jeśli chodziło Ci o taki efekt, to u mnie go wywołałaś. Pocałunek w policzek? Czy to nie dzieje się za szybko?

    Tak czy inaczej, będę czekała za nowymi rozdziałami. Pozdrawiam, ze wsparciem i życzeniami WENY! ;) ;*

    I, S,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P. S. Ciekawe piosenki ;) będę tu wpadać tylko po to, żeby posłuchać muzyki ;p

      Usuń
  3. Each word gets lost in the echo... Linkin Park? :)

    Co do rozdziału... cóż, króciutko to napisałaś. Strasznie szybko się to dzieje, ale to chyba najpoważniejszy problem wśród początkujących - też tak miałam. Najlepiej pilnuj, żeby notka miała ok. 2000 słów. Później jakoś się wszystko wyrówna i będzie git majonez :)

    Pocałunek w policzek? Wow... Zgodzę się z Inatą, albo ujmę to trochę inaczej: nie wiem o co chodzi xD. To tak po przyjacielsku (to chłopy się całują w policzek? Nie u nas, może w Korei :3), czy bardziej z uczuciem? No, nieważne.

    Generalnie bardzo podoba mi się to, że nie stosujesz powtórzeń itp. Dość mało błędów (chociaż zazwyczaj nie przywiązuję to nich dużej uwagi, w końcu zdarzają się każdemu), rzuciła mi się o w oczy pewna rzecz, ale jej tu nie napiszę, bo jeszcze wyjdę na czepialską i będzie dramat xD

    Pozdrawiam i życzę dużo weny!
    Megu

    OdpowiedzUsuń
  4. Swieetne !!! Czekam na wiecej rozdzialow tego opowiadania ^^ Zycze weny i czasu :-P

    OdpowiedzUsuń