Dzień zaczął się jak zwykle. Słonko świeciło sobie wysoko na niebie, a Uzumaki Naruto od rana wręcz szalał. Dwudziestopięcioletni blondyn o nieziemsko niebieskich oczach, model, aktor i spadkobierca największej firmy w Tokio zawsze zarażał swoich współpracowników optymizmem.
Ale nie tym razem...
Już od wczesnych godzin rannych w firmie była wrzawa. Naruto z samego rana zakomunikował swoim pracownikom, że na nowe stanowisko przyjął Uchihę Sasuke. Był on niezwykle uzdolnionym aktorem, absolwentem najlepszej uczelnii w Tokio oraz, przede wszystkim, członkiem klanu Uchiha, który był rozsławiony w całej Japonii. Większość pań będących w firmie wybuchła piskiem na tę wieść. Natomiast poniektórzy mężczyźni całkowicie nie rozumieli zachowania kobiet, twierdząc, iż Uchiha to tylko Uchiha. Po tym, jak wszyscy wrócili do pracy, blondwłosy mężczyzna poszedł do swojego gabinetu i powrócił do papierkowej roboty. Z załamaniem stwierdził, że muszą się nieco sprężyć z bieżącą kolekcją, gdyż wybiegi mody zbliżały się tuż - tuż. Następny dzień był gorszy od poprzedniego. Wszędzie panował popłoch, głównie z winy pań, które podekscytowane przybyciem Uchihy, nerwowo kręciły się po pomieszczeniu. Niemalże z pobłażaniem spoglądał na to Uzumaki, który całkowicie nie rozumiał ich zachowania. Uchiha to tylko człowiek. Może i bożyszcz kobiet i nastolatek, mimo to nadal tego nie pojmował. Ze znudzeniem wyczekiwał przyjazdu szanownego Pana Uchihy, który nawet się tu nie pojawiając, stworzył niezły chaos. Minuty mijały i mijały, aż wybiła dwunasta, która oznaczała to, że potomek Uchihów przybył. Blondyn z westchnieniem starannie poukładał papiery na biurku i poprawił marynarkę.
Rozsiadł się wygodnie w fotelu i tak jak się spodziewał, usłyszał pukanie do drzwi. Z cichym westchnięniem mruknął głośne "proszę", a do środka wkroczył wysoki, przystojny brunet o onyksowych oczach. Niebieskooki omówił z nim zasady współpracy i gdy Uchiha poszedł, Naruto już wiedział dlaczego wszystkie jego pracownice są nim tak zafascynowane.
_________________________________________
Póki co krótko, w narracji trzecioosobowej, ale od następnego rozdziału się to zmieni, gdyż sądzę, że w pierwszoosobowej będzie mi wygodniej tworzyć. <3

Ale nie tym razem...
Już od wczesnych godzin rannych w firmie była wrzawa. Naruto z samego rana zakomunikował swoim pracownikom, że na nowe stanowisko przyjął Uchihę Sasuke. Był on niezwykle uzdolnionym aktorem, absolwentem najlepszej uczelnii w Tokio oraz, przede wszystkim, członkiem klanu Uchiha, który był rozsławiony w całej Japonii. Większość pań będących w firmie wybuchła piskiem na tę wieść. Natomiast poniektórzy mężczyźni całkowicie nie rozumieli zachowania kobiet, twierdząc, iż Uchiha to tylko Uchiha. Po tym, jak wszyscy wrócili do pracy, blondwłosy mężczyzna poszedł do swojego gabinetu i powrócił do papierkowej roboty. Z załamaniem stwierdził, że muszą się nieco sprężyć z bieżącą kolekcją, gdyż wybiegi mody zbliżały się tuż - tuż. Następny dzień był gorszy od poprzedniego. Wszędzie panował popłoch, głównie z winy pań, które podekscytowane przybyciem Uchihy, nerwowo kręciły się po pomieszczeniu. Niemalże z pobłażaniem spoglądał na to Uzumaki, który całkowicie nie rozumiał ich zachowania. Uchiha to tylko człowiek. Może i bożyszcz kobiet i nastolatek, mimo to nadal tego nie pojmował. Ze znudzeniem wyczekiwał przyjazdu szanownego Pana Uchihy, który nawet się tu nie pojawiając, stworzył niezły chaos. Minuty mijały i mijały, aż wybiła dwunasta, która oznaczała to, że potomek Uchihów przybył. Blondyn z westchnieniem starannie poukładał papiery na biurku i poprawił marynarkę.
Rozsiadł się wygodnie w fotelu i tak jak się spodziewał, usłyszał pukanie do drzwi. Z cichym westchnięniem mruknął głośne "proszę", a do środka wkroczył wysoki, przystojny brunet o onyksowych oczach. Niebieskooki omówił z nim zasady współpracy i gdy Uchiha poszedł, Naruto już wiedział dlaczego wszystkie jego pracownice są nim tak zafascynowane.
_________________________________________
Póki co krótko, w narracji trzecioosobowej, ale od następnego rozdziału się to zmieni, gdyż sądzę, że w pierwszoosobowej będzie mi wygodniej tworzyć. <3

Nie mogłam się powstrzymać, wybacz xD Rozdział mimo, że krótki, to genialnie napisany. Nie dopatrzyłam się większych błędów (humanistka <3 ). Weny życzę ;*
OdpowiedzUsuńYuso Chan, nie dopatrzyłaś się? Bo ja tak ;p
UsuńZamiast :bożyszcz" kobiet, lepiej byłoby "bożyszcze",
"wybuchła piskiem" - nie lepiej byłoby - zareagowała? ;)
Ale, ale. Pierwsze koty za płoty, jak to się mówi. Także jestem na tak, podobało mi się, choć mało opisów sytuacji, jakoś szybko poszło. Niemniej będę fanką ;) dodam do linków ;p zobaczmy teraz to drugie opowiadanko ;)